Z lotu ptaka

W 1986 roku krajobraz nie wyglądał zachęcająco, jednak dzisiaj okolice mają w sobie to coś, co przyciąga jak magnes.

W uboższej wersji wyprawy musiałem sam być sobie dronem, a zatem czekała mnie wizyta na dachu jednego z 16 piętrowców. Czas zrobił już swoje, więc najlepiej poszczególne kondygnacje pokonywać ostrożnie.

Udało mi się też zerknąć do kilku mieszkań.

Są też jednak piękne i unikatowe ujęcia zrobione z dronami.

Zdjęcie: Jeremy B Williams
Zdjęcie: Marcin Choroszyński

Niestety podczas mojej wizyty winda działała tylko z opcją „w dół”. Mając taki widok uświadamiamy sobie, że elektrownia od Prypeci znajdowała się kawałek drogi.

Z góry swobodnie możemy podziwiać widoki i rozmach całej operacji, gdyż po wybuchu reaktora  ewakuowano 49 360 osób. Tylko nieliczni zdecydowali się pozostać w okolicznych wioskach. Ciekawostką jest, iż niektóre starsze osoby mieszkają tam do dzisiaj. Wspomniany natomiast atomista, specjalista Diatłow podczas wybuchu otrzymał ogromną dawkę promieniowania – zmarł dopiero w 1995 roku. Oczywiście jako jeden z głównych winowajców został skazany na 10 lat więzienia. Do końca swoich dni przedstawiał inną, niż oficjalna, wersję wydarzeń z tamtych dni.

Zdjęcia: Kasia Bulka Fotografia

Na jednym z Facebookowych forów dostępny jest też ciekawy filmik z 1990 roku, który można zobaczyć tutaj.

Dodaj komentarz